Była w pracy, gdy nagle poczuła, że coś się zmienia. Jakby ktoś w jednej chwili odciął ją od energii życiowej. Ogromna niemoc rozlała się po całym ciele. Trudno było się skoncentrować, jeszcze trudniej ustać na nogach. Miała wrażenie, że ciało, w którym jest, nagle stało się ciężkie, obce, przytłaczające — jakby nie pozwalało jej normalnie oddychać ani funkcjonować.
Od dziecka słyszała, że „taka jej uroda”, że jest meteoropatką i reaguje na huśtawki ciśnienia. Przez lata brała to za pewnik. Tym razem jednak coś w niej mówiło, że to nie do końca to. Gdy znajoma zaczęła opowiadać jej o pracy z energią, poczuła wewnętrzne „klik” — to może być dobry trop.
Zgłosiła się do mnie, bo ten stan nie mijał. Trwał kolejny dzień i był coraz bardziej wyczerpujący.
Podczas sesji okazało się, że nieświadomie przyjęła na siebie cudze emocje — ciężkie, nie swoje. Jej ciało zareagowało dokładnie tak, jak potrafi najlepiej: sygnałem alarmowym.
Po sesji odetchnęła z ulgą. Dosłownie.
Ciężar zniknął. Jasność wróciła. Energia znów zaczęła płynąć.
Poczuła się lekko, stabilnie, „u siebie”. W pełni formy — jakby ktoś oddał jej ją samą.
Jeśli odczuwasz podobnie — nagłe spadki energii, niemoc, ciężar w ciele, którego nie potrafisz logicznie wyjaśnić — nie ignoruj tego. Być może to nie pogoda. Być może to nie „taka Twoja uroda”.
Jestem tu, gotowa Cię wysłuchać i pomóc wrócić do siebie.
Iwona Błaszkiewicz