Drodzy Właściciele Psów

Dziś rano przeżyłam coś, czym chcę się z Wami podzielić — może odnajdziecie w tej historii coś bliskiego własnemu sercu.  Mój malutki maltańczyk, niespełna czteromiesięczny, zwykle pełen życia, radości i dziecięcej ciekawości, dziś rano obudził się nieco inny. Jego mały brzuszek dawał mu się we znaki — miał trudności z wypróżnieniem, a dodatkowo tak bardzo się pobrudził, że konieczna była kąpiel. Choć na co dzień kocha wodę, tym razem kąpiel połączona z wcześniejszym dyskomfortem okazała się dla niego wyczerpująca. Gdy owinięty ręcznikiem drżał w moich dłoniach, serce mi pękało.  Usiadłam więc z nim w ciszy i spokoju. Położyłam delikatnie dłonie na jego brzuszku i rozpoczęłam subtelną pracę energetyczną. Cała moja uwaga i intencja skierowana była na uwolnienie bólu, niepokoju i dyskomfortu, który zgromadził się w jego ciele. Stopniowo wypełniałam to miejsce miłością, spokojem, harmonią i uzdrowieniem. Do tego dołączyłam delikatny masaż brzuszka — jako czułe wsparcie na poziomie fizycznym.  I wiecie co? Kilka minut wystarczyło, by zobaczyć, jak jego małe oczka znów zaczynają błyszczeć, ogonek merda, a w sercu pojawia się lekkość. Powrócił do swojego naturalnego stanu — pełnego życia i radości.  Dzielę się tą historią, bo wiem, jak bardzo kochamy nasze zwierzęta i jak trudno patrzeć na ich cierpienie. Czasem nie potrzeba wielkich rzeczy. Wystarczy nasza obecność, miłość, spokój i uważność. One czują wszystko. Czasem to, co niewidzialne, ma największą moc.  

Otulajcie je swoją troską, bo są naszymi małymi cudami.

Z serca,
Wiola Antoniak-Kozłowska
Tel. +48 698 690 071